| Spis treści |
|---|
| Auta 1 - lekcja |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Strona 4 |
| Strona 5 |
| Strona 6 |
| Strona 7 |
| Strona 8 |
| Wszystkie strony |
Brrrrum! Bruuum!
Raz leniwa jazda pod górkę, a potem z mozołem z górki, a może odwrotnie? Tak czy inaczej: panowie z pewnością się ucieszą, bo tym razem będzie o koniach, tyle, że mechanicznych. Panie zachęcam również do uważnego zapoznania się z tym cyklem wykładów. Czemu? „Co tam rysujesz kochanie, kwiatki?” „Nie… tak sobie szkicuję… Porche, kabrioleta”. Prawda, że może zrobić wrażenie?

Wstępny podział, który zrobiłem jest oczywiście mocno niesprawiedliwy, bo samochodami interesują się wszyscy. Młodsi i starsi, kobiety i mężczyźni.

Rys. 01
Czy, łatwo jest narysować auto?
No cóż, oczywiście na tak postawione pytanie musi paść odpowiedź, która nic nie wyjaśnia, czyli: i tak i nie. Wpływ, bowiem ma bardzo wiele czynników… na przykład zależy to trochę od gabarytów pojazdu. Generalnie te większe są łatwiejsze. Poważnie. Zastrzegam jednak, że myślę tylko o tak zwanych popularnych modelach, typowych i zwyczajnych.
Oto moja subiektywna lista ułożona według stopnia trudności od najłatwiejszych do trudnych:
autobusy i autokary (łatwe)
ciężarówki
pojazdy specjalne (np. straż pożarna z drabiną)
samochody osobowe (trudne)
Druga, sprawa do wiek pojazdu. Pojazdy zabytkowe są trudne, bo raz: rzadko je widujemy i nie mamy utrwalonego w głowie obrazu, a dwa: projektowano je w zupełnie innej stylistyce i technologii niż współczesne, przykładem może być ciągle popularny garbus.
Potem mieliśmy szczęśliwy okres blach giętych w kanty: np. „duży” fiat 125p, albo volvo 750 – bardzo łatwe do rysowania, bo miały dobrze widoczne krawędzie.
Współczesne samochody osobowe, nie są zbyt proste do przeniesienia na papier. Wszędzie mają krągłości i łuki. Jak mydło. Światło i wzrok płynnie się po nich ślizga. Ciężko złapać jakieś węzły konstrukcyjne…
Ale dość biadolenia! Rysować i malować samochody też można się nauczyć!

Rys. 02
Od czego zaczniemy?
Od najłatwiejszych…, czyli od autobusów i autokarów!
(czy mi się zdaje, czy też parę osób uśmiechnęło się pod nosem?)











